Manny Ramirez dorabia sobie na boku: Znany bejsbolista sprzedał majtki przez internet Zarabia ponad 17 milionów dolarów rocznie, ale widać to mu nie wystarcza. Gwiazdor bejsbolowej drużyny... >>
PrzegladPrasy / "Rzeczpospolita" - Młodzi Niemcy nie chcą się uczyć
Zaledwie co trzeci niemiecki maturzysta rozpoczyna studia - alarmują niemieckie media. "Rzeczpospolita" pisze o problemach szkolnictwa wyższego u naszych sąsiadów za Odrą. Statystyki zwracają uwagę na fakt, że coraz więcej studentów rezygnuje z nauki przed jej zakończeniem. Ci, którzy kończą studia z dyplomem, przeważnie znacznie przeciągają okres nauki - pisze "Rzeczpospolita". Oznacza to, że liczba wykształconych osób będzie z każdym rokiem maleć. Zwłaszcza inżynierów i absolwentów kierunków ścisłych. Stosunkowo duża popularność kierunków artystycznych i humanistycznych przyczyniła się do naruszenia równowagi na rynku pracy. Zdaniem gazety, niektórzy humaniści kończą na przykład jako kierowcy taksówek, a niemieckie firmy narzekają na brak absolwentów uczelni techniczych. Zdaniem "Rzeczpospolitej" przyczyną kryzysu niemieckiego szkolnictwa wyższego są coraz większe koszty nauki i brak znaczących zmian w systemie kształcenia. Autorzy tekstu zwracają uwagę, że Niemcy wydają na edukację około 5,2 procenta PKB, co klasyfikuje ten kraj na końcu państw OECD. Więcej o problemach niemieckich uczelni w artykule "Dawniej kraj poetów, niedługo fryzjerów" w Rzeczpospolitej. "Rzeczpospolita"/jp/ab
Na terenie zlikwidowanego w kwietniu 1943 roku getta warszawskiego, Niemcy zbudowali obóz koncentracyjny - pisze "Rzeczpospolita". Ofiarami fabryki śmierci mogło być łącznie nawet 20 tysięcy osób. Obóz ulokowno na terenie opustoszałego getta. Baraki i komory gazowe zbudowano na dwóch podwórzach i na terenie dawnego więzienia wojskowego w obrębie ulic Zamenhoffa, Gęślej (dzisiejsza Anielewicza) i Okopowej. Początkowo powstały drewniane budynki, które z czasem zastąpiono murowanymi. Budynki otaczała strefa zamknięta, oddzielona wysokim murem getta. Zadaniem więźniów miało być uporządkowanie terenu getta. Pierwszy transport przybył do Warszawy z Buhenwaldu. Kolejne pochodziły między innymi z Aushwitz-Birkenau, a większość więźniów stanowili Żydzi z Grecji, Austrii, Francji, Niemiec, Węgier, Belgii i Holandii. Unikano transportów polskich obywateli, zdaniem autora tekstu celowo. Starano się maksymalnie odizolować mieszkańców miasta od ofiar, a także obawiano się kolejnego buntu. Obóz funkcjonował do lipca 1944 roku. Na kilka dni przed wybuchem Powstania Warszawskiego dokonano masowych egzekucji wśród chorych i wyczerpanych. Resztę więzionych zmuszono do morderczego marszu w stronę Kutna. Tam tych, którzy przeżyli wywieziono do obozu koncentracynego w Dahau. Powstańcy, którzy 5 sierpnia opanowali teren obozu, uwolnili 348 więźniów. Po wojnie na terenie niemieckiej fabryki śmierci ulokowano obóz jeniecki NKWD, zamieniony w 1945 roku na katownię UB. Ostatni więźniowie polityczni, w większości żołnierze Armii Krajowej, opuścili to miejsce w 1956 roku. Więcej informacji na temat obozu koncentracyjnego w centrum Warszawy w publikacji Bogusława Kopka w "Rzeczpospolitej". "Rzeczpospolita"/jp/ab
Biskup Antoni Długosz odpowiada na pytania dziennikarki "Gazety Wyborczej" o sens nauki religii. Przekonuje między innymi, że katcheza nie pownna być nudnym obowiązkiem szkolnym i wbrew wielu środowiskom nie może wrócić do salek katechetycznych. Ksiądz zdecydowanie odrzucił sugestie, by nauka religii w szkole obniżyła prestiż zajęć. Przypomniał, że przedmiot ten wrócił do szkoły w 1990 roku na prośbę rodziców, a katecheza w przykościelnych salkach wcale nie była tak kolorowa, jak przedstawiają to niektórzy. Małe sale, zajęcia łączące kilka różnych roczników, to ówczesna codzienność - mówi dziennikarce "Gazety Wyborczej" biskup Długosz. Argumentem przeciwko nauce religii w szkole nie jest też, według biskupa Długosza, brak nauczycieli etytki. Zwraca uwagę, że to nie wina Kościoła, że brakuje nauczycieli tego przedmiotu. Chociaż przyznaje, że w każdej placówce taki nauczyciel powinien być. Ksiądz zdecydowanie odrzucił argument o nieprzygotowaniu katechetów do pracy w szkole. Jak podkreślił biskup, poziom dydaktyczny księży to sprawa bardzo indywidualna. Podobnie jak nie zgodził się z postulatem, by nie wliczać oceny z religii do śreniej ocen. "Zależy mi na tym, by wreszcie katecheza była wartością dla uczniów, rodziców, nauczycieli, dyretkrów szkół" - powiedział biskup Długosz. Cały wywiad z biskupem Antonim Długoszem na temat nauki religii w szkole publikuje "Gazeta Wyborcza". "Gazeta Wyborcza"/jp/ab
Rozwój polskiej oświaty za granicą, ochrona dobrego imienia Polski za granicą i promocja polskiej kultury, to tylko niektóre tematy trzeciego Zjazdu Polonii i Polaków z Zagranicy w Warszawie. Udział w spotkaniu zapowiedziało ponad 300 działaczy polonijnych z z całego świata. Aleksander Zając, wiceprezydent Europejskiej Unii Wspólnot Polonijnych, w rozmowie z "Naszym Dziennikiem" zwraca uwagę na kłopoty z rozwijaniem polskiej edukacji w Niemczech. Jego zdaniem u źródeł problemu legł traktat polsko-niemiecki z 1991 roku, który znacznie lepiej potraktował mniejszość niemiecką w Polsce, niż interesy Polonii mieszkającej w Niemczech. Aleksander Zając wskazuje na fakt, że mniejszość niemiecka w Polsce ma prawo korzystać z dopłat do swojej działalności z budżetu państwa. Podobnych przywilejów nie ma polska społeczność w Niemczech, która musi sama finansować naukę języka i ma problemy z organizacją lekcji. "Nasz Dziennik"/jp/ab